Terminy Spotkań:

 

 

Październik 2014

 

2 październik


godz. 1900

Spotkanie modlitewne

 

9 październik

godz. 1800

Msza św. z modlitwą wstawienniczą

 

16 październik

godz. 1900

Spotkanie modlitewne

 

23 październik

godz. 1900

Spotkanie modlitewne 

 

30 październik

godz. 1900

Adoracja Najświętszego Sakramentu

 

Dzisiaj jest: 23 Październik 2014    |    Imieniny obchodzą: Marty, Marcina, Rafała


 

    

Licznik odwiedzin:

dzisiaj:10
wczoraj:81
w tym tygodniu287
w tym miesiącu:1901
razem:89353


 

 

 

 



















 

          Designed by:
  www.hosti.eu


 

Miłość Boga Ojca, łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa i dar jedności w Duchu Świętym

niech będą z nami wszystkimi

 

 

           Niezły kaliber
 

To modlitwa olbrzymiej mocy – opowiadają egzorcyści. Dlaczego Bóg posługuje się kawałkiem sznurka i zbieraniną drewnianych kuleczek? I dlaczego reagują na nią nawet nienarodzone dzieci?

 Ma niezwykłą siłę rażenia – uśmiechają się ci, którzy nie wypuszczają go z dłoni. – Ci, którzy będą gorliwie odmawiali Różaniec, „otrzymają wszystko, o co poproszą” – usłyszał od samej Maryi błogosławiony Alanus de la Roche. – Różaniec zachowuje całą swą moc i pozostaje narzędziem nie do pominięcia pośród środków duszpasterskich każdego głosiciela Ewangelii – pisał w liście „Rosarium Virginis Mariae” Jan Paweł II. Jan Budziaszek, perkusista Skaldów, swój różaniec nazywa pieszczotliwie „kulomiotem”. Dlaczego Bóg wybrał na narzędzie walki duchowej tak niepozorną, prostą modlitwę?

 Zdejmij ten łańcuch! Parzy!
 – Do mojego różańca przyczepiony jest medalik świętego Benedykta – opowiada ks. Jarosław Międzybrodzki, katowicki egzorcysta. – Zawsze, gdy odmawiam spisaną na nim modlitwę, obserwuję bardzo gwałtowne reakcje złych duchów. Modlę się słowami z medalika: „Niech krzyż Chrystusa będzie mi światłem, niech szatan nie będzie mi przewodnikiem”, a złe duchy szaleją. Dosłownie je roznosi… Bardzo często odmawiam Różaniec w czasie egzorcyzmów. Choć rytuał nie przewiduje konieczności odmówienia tej modlitwy, egzorcysta może modlić się nią wedle swego uznania. Wybieram Różaniec, bo to bardzo skuteczna modlitwa. Kiedyś modliłem się długo nad zniewoloną kobietą. W pewnej chwili wyciągnąłem zwykły, drewniany różaniec i założyłem go na jej szyję. Tak jak korale. Reakcja złego ducha była natychmiastowa: – Ściągnij ten łańcuch – zaczął wrzeszczeć. – Parzy mnie, dusi! Błagał mnie o to przez kwadrans. Prawie wszystkie osoby zniewolone, które spotkałem, opowiadają, że mają ogromne problemy z modlitwą różańcową. Nie są w stanie jej odmawiać. Zaczynają kaszleć, odczuwać duszności. W pewnym małżeństwie, w którym zniewolona jest żona, można zaobserwować ciekawą sytuację. Siedzący w innym niż ona pokoju mąż dyskretnie zaczyna odmawiać Różaniec, a po chwili przybiega do niego żona z krzykiem: Co robisz? Zwariowałeś?

 Dlaczego Pan Bóg posługuje się kawałkiem sznurka i zbieraniną drewnianych kuleczek? – To wielka tajemnica, którą opisuje Jan w 12 rozdziale swej Apokalipsy – opowiada ks. Międzybrodzki. – To opis potężnej duchowej walki między potomstwem Niewiasty a szatanem. Miałem kiedyś w czasie egzorcyzmów ciekawą sytuację. Zły duch przez osobę zniewoloną zaczął krzyczeć urywanymi zdaniami. Wrzeszczał, że sam nie wie, dlaczego boi się Maryi. Nie rozumie Jej. Nie jest w stanie pojąć tajemnicy Jej pokory. Myślę, że Pan Bóg ma prawo wywyższać, kogo chce i jak chce. Wybrał Miriam z Nazaretu, a równie dobrze mógł wybrać Rebekę z Jeruzalem. Obdarzył Ją nieprawdopodobną łaską i mocą. Na co dzień obserwuję, jak bardzo boi się Jej szatan. Ostatnio w czasie egzorcyzmów modliliśmy się z grupą modlitewną. Każdy trzymał w ręku różaniec. Osoba zniewolona zaczęła nagle krzyczeć: za dużo tych różańców! Duszę się! To ciekawe, że Zły zareagował nawet na różaniec jako przedmiot. Na poświęcony sznurek z paciorkami.

 Łapa na gardle
 – Kiedyś dostałem od Grześka Górnego medalik św. Benedykta – opowiada Grzegorz Wacław „Dziki”, były warszawski anarchista. Jego poruszające świadectwo drukowaliśmy w „Gościu” dwa miesiące temu. – Po jakimś czasie nocowałem u znajomych na Targówku. Kładąc się spać, zdjąłem ten medalik i położyłem na stoliku obok łóżka. W momencie kiedy już spałem, sparaliżowało mnie coś, nie mogłem się poruszyć ani nawet otworzyć oczu. Tylko doznanie takiej wszechogarniającej pustki, ciemności i zimna.

 Chciałem krzyczeć o pomoc, przecież za ścianą spali znajomi, ale nawet najlżejszy szmer nie wydobył się z mojego gardła. Jakby zacisnęła się na mnie jakaś wielka łapa i ściskała z całej siły. Dotarło do mnie tylko, że ciągle mogę myśleć, pomyślałem więc: „Jezu, ratuj!”, czy coś w tym stylu, i... nagle puściło. Byłem taki przerażony, że nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Złapałem więc różaniec, owinąłem sobie dookoła ręki i modliłem się na nim tak długo, aż zasnąłem. Podobnych, ciężkich doznań, póki co, mi oszczędzono, ale było kilka zdarzeń, w których brałem udział i na własne oczy mogłem się przekonać, jaką siłą dysponuje nasz przeciwnik. Ale Bóg zawsze pokazywał, że jest silniejszy.

 Weź smoczek do kościoła
W tym roku na nabożeństwa różańcowe dzieci przyniosą do kościoła… smoczki. To pomysł „Małego Gościa Niedzielnego”. Rozda on dzieciom długą papierową „Linię życia”, na której będą wklejały różańcowe obrazki. – Co zrobić, by dorośli przestali zabijać małe nienarodzone dzieci? – pyta dzieci we wstępniaku Gabrysia Szulik, redaktor naczelna pisma. – Co wy możecie zrobić? Macie w rękach potężną broń, różaniec. Bardzo Was proszę, byście przez cały październik szczególnie modlili się za te dzieci, które jeszcze się nie urodziły. O to, by szczęśliwie mogły zobaczyć świat. Najlepiej, jeśli będziecie się modlić za jedno konkretne dziecko. Może ma dopiero kilka milimetrów wzrostu?

 Możecie mu nadać imię i przygotować dla niego… smoczek. Ten smoczek dzieci przyniosą do kościoła. Różaniec za nienarodzonych to pomysł katolików z Meksyku. Zaproponowali, by w czasie Światowego Dnia Różańca 4 października po każdej tajemnicy wypowiadać zdanie: „Jezu, chroń i ocal dzieci nienarodzone”. Organizatorzy spodziewają się, że w akcji weźmie udział ponad 3 miliony ludzi ze 140 krajów. Dzieci nienarodzone i Maryja. Między nimi istnieje szczególny, niezwykle intymny związek. Sporo matek doświadczyło tego na własnej skórze. A właściwie pod własną skórą…

 Taniec brzucha
 Kilka lat temu żona ciągle męczyła mnie pytaniem: „Widzisz, jak mi się brzuch rusza?”. Coś tam się ruszało, ale niewiele. Od pewnego czasu siedziała w nim mała Marta. Gdy miała kilkanaście tygodni do „wyjścia”, naszła nas myśl (lepiej późno niż wcale): a może oddać dziecko pod opiekę Maryi? „Prosimy Cię, Matko, połóż swe dłonie na główce naszego dziecka i pomódl się nad nim...” – poprosiliśmy. Od pewnego czasu nurkująca w wodach płodowych Marta nie dawała żadnego znaku życia. Zaczęliśmy się poważnie obawiać. Odmówiliśmy pierwszą zdrowaśkę i nagle brzuch Doroty dosłownie oszalał. Dziecko zaczęło w nim skakać jak piłeczka. To techno party trwało dość pokaźną chwilę. Nas oczywiście zamurowało. Opowiedziałem o tym o. Augustynowi Pelanowskiemu: „Dziecko jakby tańczyło – mówię”. Zaczął się strasznie śmiać. „Powiedziałeś: tańczyło? Kiedy Maryja (w ciąży) udała się wysoko w góry do Elżbiety (też w ciąży), to maluteńki Jan Chrzciciel na ten widok zaczął... tańczyć w brzuchu!”. Ewangelia wspomina: „Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę”. W oryginale zamiast słowa „poruszyło się”, jest „tańczyło”! To ciekawe: Elżbieta wydała okrzyk radości wtedy, gdy przypomniał jej o tym kopniakiem mały Jan. I dopiero wtedy napełnił ją Duch Święty.

 Chcesz być porwany?
 Czy nienarodzone dzieci potrafią wyczuwać obecność Maryi? Tak – odpowiada Czesław Mauer, szef hurtowni książek katolickich i wydawnictwa Emmanuel. – Zanim narodził się nasz Franuś, wyczytaliśmy w jakiejś książce, że jeżeli dziecku, które jest jeszcze w łonie matki, śpiewa się codziennie jakąś kołysankę, to po urodzeniu ono na nią znakomicie reaguje: rozpoznaje dźwięki, uspokaja się, wycisza. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że naszą „kołysanką” jest Różaniec, który i tak codziennie odmawiamy z pozostałymi dziećmi. Zaczęliśmy regularnie go odmawiać przed rokiem, gdy moja żona Terenia była w ciąży. Miała problemy zdrowotne, musiała leżeć. Nie wiedzieliśmy, czy donosi tę ciążę. Baliśmy się bardzo o jej zdrowie. Zaczęliśmy systematyczny różańcowy szturm do nieba. Franuś urodził się cały i zdrowy. Gdy trafił już do domu, a żona wzięła go wieczorem na ręce, zaczął płakać, kręcić się, marudzić. Zaczęliśmy odmawiać Różaniec, a on bardzo się uspokoił. Rozpoznał swoją „kołysankę”. Codzienny Różaniec to nie jest sielanka. Przeżywamy nieustanne rozproszenia. Nasze dzieci Kuba i Marysia robią w tym czasie dosłownie wszystko. Gadają, zabijają komary, wymachują różańcami, kładą się. Gdyby ktoś z zewnątrz zobaczył, jak wygląda u nas Różaniec, to mógłby nakręcić niezłą komedię (śmiech). Kiedyś w czasie odmawiania Różańca we wspólnocie otrzymaliśmy proroctwo. Obraz: dłoń Maryi spuściła z nieba ogromny różaniec, a my złapaliśmy się tego łańcucha i niczym winda poszybowaliśmy w górę. Opisane w Apokalipsie dziecko Niewiasty „zostało porwane do Boga” – wyjaśniał nam o. Pelanowski. – Różaniec to winda. Tych, którzy go odmawiają, porywa do nieba. Dosłownie. Dlaczego tak zależy na nim Maryi, która przy każdej okazji powtarza w kółko: „Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie Różaniec”. Czy w niebie zacięła się płyta? 

Marcin Jakimowicz http://www.katolik.pl/

 

 

 

 

W dniu 27 lipca Papież Franciszek w wywiadzie dla argentyńskiego tygodnika „Viva”, wyliczył dziesięć przykazań na szczęśliwe życie.

 

 

  1. Żyj i daj żyć.
  2. Dawaj siebie innym. Jeśli wycofasz się w głąb siebie, ryzykujesz egocentryzm. Stojąca woda gnije.
  3. Postępuj ze spokojem.  
  4. Konsumeryzm przyniósł niepokój, kosztem kultury zdrowego wypoczynku. Gdy zasiadacie przy rodzinnym stole, wyłączcie telewizor.
  5. Niedziela jest dla rodziny.
  6. Musimy być twórczy w zetknięciu z ludźmi młodymi. Jeśli nie będą mieli perspektyw, wejdą w narkotyki.  
  7. Degradacja środowiska jest jednym z największych wyzwań, które przed nami stoją. Czy ludzkość nie popełnia samobójstwa poprzez masowe i despotyczne użytkowanie natury?
  8. Potrzeba mówienia źle o innych wskazuje na niską samoocenę: „Myślę o sobie tak źle, że zamiast dodawać sobie, umniejszam innym”. Szybkie pozbywanie się złych uczuć jest zdrowe.
  9. Możemy inspirować się nawzajem poprzez bycie świadkami. Ale rzeczą najgorszą jest religijny prozelityzm, który zdaje się mówić: „Rozmawiam z tobą, by cię przekonać”. Nie. Kościół wzrasta dzięki przyciąganiu wiernych, nie dzięki nawracaniu na siłę.
  10. Żyjemy w czasach wielu wojen – trzeba wykrzyczeć wezwanie do pokoju. Pokój jest na pozór cichy. Ale tak naprawdę nigdy taki nie jest – zawsze jest czynny.

 

 

Nowym Liderem naszej wspólnoty została Ula.

Życzymy jej, aby w swojej posłudze Bogu i naszej wspólnocie

uważnie słuchała natchnień Ducha świętego,

pozwoliła na opiekę Matce Bożej

oraz z radością i pokojem serca ukazywała nam miłość i miłosierdzie Boga Ojca

płynące ze zbawienia jakie przyniósł nam Jezus Chrystus.

 

 

 

Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie. (Jk 4, 3)

 
Czy te zacytowane wyżej słowa św. Jakuba nie odnoszą się także do nas? Czy my naprawdę dobrze się modlimy, czy wiemy, o co prosić Boga i jak powinniśmy to czynić? Zapewne i nam potrzeba dobrego nauczyciela modlitwy. Znajdujemy go w Jezusie, który zanim nauczył swoich uczniów swojej modlitwy, najpierw dał jej przykład. Dlatego prosimy naszego Mistrza: Panie, naucz nas modlić się (Łk 11, 1). Jezus z radością podejmuje to nasze oczekiwanie. Nauczył nas tej prostej modlitwy Ojcze nasz. Znamy ją od najwcześniejszych lat naszego życia, codziennie ją powtarzamy. Czy jednak zastanawiamy się nad wszystkimi prośbami, które w tej modlitwie przedstawiamy naszemu Ojcu w niebie?
 
Na pewno często prosimy Ojca: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Nie prosimy o bogactwo, ale o godne, spokojne życie dla nas i dla naszych rodzin. Jeśli Jezus każe nam o to prosić Ojca, to dlatego, że Bogu na nas zależy. On naprawdę chce, żeby ludziom żyło się dobrze na ziemi, która jest w stanie wyżywić wszystkich. Jeśli tak nie jest, to nie dlatego, że Bóg nie chce dać czegoś ludziom, ale dlatego, że sami ludzie nie umieją troszczyć się o sprawiedliwy podział dóbr tej ziemi. Często pewnie też prosimy: Ojcze, przebacz nam nasze winy. Przecież upadamy i mamy tego świadomość. Bóg jednak nie chce śmierci grzesznika, chce żeby się nawrócił i żył lepiej niż dotychczas. Nasz Bóg jest przecież Miłosiernym Ojcem.
 
Czy jednak prosimy o to, byśmy doświadczyli miłosierdzia Bożego, mając świadomość, że ludzie podobnego daru oczekują od nas? Czy bierzemy na serio wezwanie Jezusa, który każde nam prosić o przebaczenie, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini? Sami z siebie takiej mocy nie wykrzeszemy. Bóg może nam jej udzielić, bo przecież On chce, żeby Jego dzieci żyły w zgodzie nie tylko z Nim, ale i między sobą.
 
A czy wiedząc, że nasze życie nieuchronnie zbliża się do śmierci, czyli do chwili przejścia z tego świata do wieczności, prosimy, żeby to było przyjściem Bożego królestwa? Tego też pragnie dla nas Ojciec, niebo jest miejscem naszego przeznaczenia. O życie godne nieba też trzeba się modlić. Takie życie jest potwierdzeniem prośby święć się imię Twoje. To wezwanie uczy nas, że naszym dobrym życiem oddajemy Bogu chwałę, a sobie przygotowujemy wieczne szczęście w niebie. Dlatego z tą troską musi być związana prośba o siłę w pokusach, które rodzą się w nas albo przychodzą ze świata. Trzeba więc prosić: Ojcze, nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.
 
Nade wszystko jednak należy prosić: Ojcze, bądź wola Twoja. To jest modlitwa najważniejsza, bo uświadamia nam, że nie oczekujemy, by Bóg zmienił swoją wolę na jakąś łatwiejszą i radośniejszą, ale by nam udzielił mocy i odwagi, byśmy Jego wolę, także tę najtrudniejszą, bolesną, zaskakującą i niezrozumiałą, zawsze umieli przyjąć.

 

Panie, naucz nas się modlić.

 

Rozważanie pochodzi z książki o. Jerzego Sermaka SJ pt: Drogi wiary

 
 
 
 

 

 

Modlitwa wstawiennicza wierzących w Chrystusa

 

Dowody na praktykowanie modlitwy wstawienniczej znajdziemy najczęściej w Listach Pawłowych i to zarówno w proto- jak i w deuteropawłowych. Możemy rozróżnić tu teksty zawierające życzenie modlitwy wstawienniczej, jak i relacje o takiej modlitwie. Na szczególną uwagę zasługują relacje o modlitwie w proemiach na początku listów.

 

Proemia – z wyjątkiemListu do Galatów – zawierają skierowane do Boga dziękczynienie Pawła za istnienie wspólnoty, którapowstała na skutek apostolskiego głoszenie Ewangelii, a dokładniej za wiarę adresatów. Dziękczynienie to łącz się często z bardziej czy mniej wyraźnym wspomnieniem tego, że apostoł ciągle myślał o adresatach, to znaczy pamiętał o nich, wstawiając się za nimi w modlitwie (1 Tes 1,2n; Rz 1,9n; Flp 1,4n. 9-11; Flm 4b-6). Na wstawienniczy charakter modlitwy wskazuje sformułowanie: „wspominać o was” lub „przypominać” , choć nie ma tu mowy o treści modlitwy4. O modlitwie wstawienniczej świadczy natomiast wyrażenie „modlić się za was”. Dobry przykład takiej modlitwy stanowi tekst Flp 1,3-6. 9-11: „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam – zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich – z powodu waszego udziału w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa (...) A modlę się o to, by miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, który przynosimy przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga”.

Powodem dziękczynienia jest wspólnota (koinwni,a), która urzeczywistniła się poprzez głoszenie Ewangelii i jest ukierunkowana na cel eschatologiczny. Aby Filipianie mogli go osiągnąć, potrzeba dalszego zaangażowania apostoła, który w swojej modlitwie wstawienniczej wzywa Boga, aby dokończył w nich to dobre dzieło, które zapoczątkował (1,6)5. Ważne znaczenie posiada również zawarta w proemium Rz 1,8-15 modlitwa wstawiennicza, w której apostoł pragnie wyprosić zrealizowanie swoich planów odwiedzenia rzymskich chrześcijan: „Bóg bowiem, któremu służę w głębi mego ducha, głosząc Ewangelię Jego Syna, jest mi świadkiem, jak nieustannie was wspominam, prosząc we wszystkich modlitwach moich, by kiedyś wreszcie za wolą Bożą nadarzyła mi się dogodna sposobność przybycia do was” (1,9-10).

Paweł chce spełniać również w Rzymie swoje powołanie apostoła narodów (por. Rz 11,3), ale musi pamiętać i ciągle zwracać uwagę na fakt, że rzymscy chrześcijanie nie przez niego zostali zdobyci dla Ewangelii6 (Rz 15,15n.20n). Jego modlitwa wstawiennicza za nich zawiera się już w samej formule listu, która pochodzi z tradycji hellenistyczno-judaistycznej (por. 2 Mch 1,6)7. Skierowana do Boga prośba za Rzymian równoznaczna jest z życzeniem pomyślności zamieszczanym w świeckich listach antycznych (por. 3 J 2).

Okazjonalnie spotykamy wzmianki o kierowanej aktualnie modlitwie wstawienniczej apostoła także w treści listów, np. w Rz 10,1: „Bracia, z całego serca pragnę ich zbawienia i modlę się za nich do Boga” (por. 2 Kor 13,7.9; Ef 3,14-19). Znacznie częściej spotykamy w treści listów Pawłowych modlitewne życzenia. Wystarczy wskazać tu np. na 1 Tes 3,11-13: „Drogę naszą do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus! A Pan niech pomnoży was liczebnie i niech spotęguje miłość waszą nawzajem do siebie i do wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały w nienagannej świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi” czy na Flp 4,7: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (por. Rz 15,5n.13). Te życzenia tworzą drugą kategorię ważnych dla modlitwy tekstów. Znajdują się one na końcu korpusu listu bądź na początku zakończenia (1 Tes 5,23n; 2 Kor 13,11; Ga 6,16; Rz 15,33; 16,20; Flp 4,19). Zawierają one wyrażoną w formie życzenia prośbę do adresatów, której podmiotem gramatycznym jest Bóg.

Niema jednak bezpośredniego zwrócenia się do Boga w drugiej osobie liczby pojedynczej. Dobry przykład stanowi modlitwa z 1 Tes 5,23-24: „Sam Bóg pokoju niech uświęca was całych, aby nietknięty duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona”8. Ogólnie można powiedzieć, że modlitwa wstawiennicza Pawła, której ślady znajdujemy w jego listach, ukierunkowana jest eklezjalno-eschatologicznie. Należy tu jednak wyróżnić dwa aspekty funkcji komunikacyjnej tej modlitwy czy też jej wymiaru horyzontalnego. Modlitwa wstawiennicza zawiera pośrednie wskazania dla adresatów: Bóg jest proszony, aby udzielił tego, do czego Paweł chce skłonić swoich słuchaczy czy czytelników. Modlitwa wstawiennicza wyznacza więc często cel do zrealizowania. Odbiorcy listów znajdują się niejako w kręgu działania dynamiki Bożej, której motorem jest Duch Święty. Dlatego też wszystkie modlitwy rozpoczynają się od przypomnienia uprzedniego działania Boga: posłania Jezusa Chrystusa i zesłania Ducha Świętego. Odnoszą się do soteriologiczno- eschatologicznego wydarzenia Chrystusa ogarniającego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość9.

Paweł zakłada, że adresaci wezwań do modlitwy partycypują oczywiście w tej dynamice modlitwy. Apostoł kieruje do nich wskazania. Obok ogólnej parenezy modlitwy, takiej, jak np. „Nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5,17-18), „Weselcie się nadzieją! W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie - wytrwali!” (Rz 12,12) czy „O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!” (Flp. 4,6; por. też 1 Kor 7,5; Kol 2,7; 4,2; Ef 5,4; 6,18), apostoł wzywa również do modlitwy wstawienniczej w bardziej czy mniej określonych okolicznościach, bądź liczy na taką modlitwę (por. 2 Kor 1,10-11; 1 Tes 5,25; Rz 15,30-32; Flp 1,19; Flm 22; Kol 4,3n; Ef 6,18-20).

Bardzo konkretnie brzmi skierowane przez Pawła do rzymskich chrześcijan wezwanie do modlitwy wstawienniczej za niego: „Proszę więc was, bracia, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez miłość Ducha, abyście udzielili mi wsparcia modłami waszymi za mnie do Boga, abym wyszedł cało z rąk niewiernych w Judei i by moja posługa na rzecz Jerozolimy została dobrze przyjęta przez świętych i żebym z woli Bożej w radości do was przybył i mógł się dzięki wam pokrzepić” (Rz 15,30-32). Chodzi tu najpierw o pomyślne zakończenie podjętej we wspólnotach Pawłowych kolekty, aby wspólnota w Jerozolimie ją przyjęła, co miało dla apostoła wielki znaczenie eklezjologiczne. Druga intencja modlitwy to, aby doszło do pierwszego spotkania z chrześcijanami rzymskimi. Sposób i cel wezwania wiernych do modlitwy związany jest ze służbą i posłaniem Pawła10.

W realizacji służby apostolskiej Pawła uczestniczą cały czas wspólnoty przez niego założone. Ilustruje to dobrze tekst 2 Kor 1,10- 11: „Tak, mamy nadzieję, że nadal nas będzie ratował przy współudziale waszych za nas modlitw, aby w ten sposób wielu dzięki składało za dar dla wielu w nas złożony”. Paweł zapewnia tu Koryntian, że ich modlitwa za niego pomaga mu w apostolskiej działalności i łaskawie ratuje go w niebezpiecznych sytuacjach. Modlitwa ta służy nie tylko jemu, lecz również samej wspólnocie, ponieważ – z perspektywy Pawła – apostoł i wspólnota są zdani na siebie. Jedynie w komunii przed Bogiem są tym, czym być chcą – Apostołem Chrystusa Jezusa i Kościołem Boga11. Przewidując zaś pomyślne zakończenie przeprowadzonej kolekty, Paweł liczy na to, że odbiorcy kolekty, chrześcijanie z Jerozolimy modlą się za Koryntian i że okażą swoje pragnienie stanowienia prawdziwej z nimi wspólnoty. W 2 Kor 9,13-14 pisze: „Ci, którzy oddają się tej posłudze, wielbią Boga za to, żeście posłuszni w wyznawaniu Ewangelii Chrystusa, a w prostocie stanowicie jedno z nimi i ze wszystkimi. A w swych modlitwach za was okazują wam miłość z npowodu przebogatej w was łaski Boga” (por. też Kol 4,12).

Podsumowując, można powiedzieć, że modlitwa wstawiennicza dokonywała się nie tylko między apostołem a ówczesnymi, założonymi przez niego wspólnotami, lecz także między wspólnotami Pawłowymi. Apostoł utrzymuje stały kontakt i komunikuje się ze swoimi wspólnotami będąc w nich fizycznie obecny podczas swoich wizyt, przez swego delegata, bądź za pośrednictwem listów. Wzajemna modlitwa wstawiennicza w służbie Ewangelii Jezusa Chrystusa jest czymś, co podtrzymuje ten kontakt i nieprzerwaną więź. Wystarczy przypomnieć chociaż słowa Pawła o jego „codziennej udręce płynącej z zatroskania o wszystkie Kościoły” (2 Kor 11,28)12 czy też jego wezwanie: „nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17) skierowane do członków wspólnoty. W tym związku apostoła ze wspólnotami chrześcijańskimi Bóg jest niejako „trzecim Partnerem”, a właściwie to oni: Paweł i wspólnoty są partnerami Boga, który działa i o wszystkim decyduje13.

Należy tu też zauważyć, że Paweł – inaczej niż ewangeliści czy List Jakuba – nie porusza kwestii wysłuchania modlitwy przez Boga. Być może jest to związane z paschalną radością płynącą z rzeczywistości rozpoczęcia czasu zbawienia. Wezwanie do modlitwy wstawienniczej znajdujemy również w Liście do Hebrajczyków, w zakończeniu parenezy (13,1-19) dotyczącej obowiązków chrześcijan: „Módlcie się za nas, jesteśmy bowiem przekonani, że mamy czyste sumienie, starając się we wszystkim dobrze postępować. Jeszcze goręcej was proszę o spowodowanie tego, bym co rychlej został wam przywrócony” (13,18-19).

Jeżeli modlitwa wspólnoty za jej gremia kierownicze jest wczesnochrześcijańskim zwyczajem14, to na pierwszy rzut oka dziwi podane uzasadnienie. Podobne powiązanie wezwania do modlitwy wstawienniczej ze wskazaniem na czyste sumienie występuje też w 2 Kor 1,11-12: „Tak, mamy nadzieję, że nadal nas będzie ratował przy współudziale waszych za nas modlitw, aby w ten sposób wielu dzięki składało za dar dla wielu w nas złożony. Chlubą bowiem jest dla nas świadectwo naszego sumienia, bo w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie, szczególnie względem was”. Być może również autor Listu do Hebrajczyków, podobnie jak Paweł, doświadcza prześladowania, które staje się powodem wezwania do modlitwy za niego. Taka modlitwa byłaby wypływającą z udzielonej nauki praktyką, która łączy autora i adresatów listu we wspólnocie Kościoła. Ten aspekt uwidacznia się jeszcze bardziej w wezwaniu do modlitwy, aby autor „co rychlej został (…) przywrócony” adresatom15.

Niewykluczone, że autor ma na myśli także modlitwę wstawienniczą przełożonych wspólnoty (h`gou,menoi) za powierzonych im członków wspólnoty. Wskazywałoby na to stwierdzenie z 13,17, że czuwają oni „nad duszami waszymi i muszą zdać z tego sprawę”. Jeżeli zaś i autor listu należy do przełożonych, to mielibyśmy tu przykład zorganizowanej eklezjalnie (por. 13,17a) wzajemnej solidarności modlitewnej16.

Na uwagę zasługuje również List Jakuba, w którym znajdujemy trzy parenezy o modlitwie: 1,5-8; 4,2-3 i 5,13-18. W trzeciej parenezie dwa razy jest mowa o modlitwie wstawienniczej: „Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny! Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone.

Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego. Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się usilnie, by deszcz nie padał, i nie padał deszcz na ziemię przez trzy lata i sześć miesięcy. I znów błagał, i niebiosa spuściły deszcz, a ziemia wydała swój plon”. Tekst rozpoczyna się ogólnym wezwaniem do modlitwy zarówno w sytuacji cierpienia jak i powodzenia (5,13). Dalej przywołana jest sytuacja doznawania zła, nieszczęścia, która jawi się jako cierpienie cielesne lub choroba. Kto jest chory, niech sprowadzi kapłanów, aby się nad nim modlili (5,14:). Ta modlitwa za chorych ma na celu cielesne wyzdrowienie, które wypływa z pewności jej wysłuchania przez Boga. Jednakże nie chodzi tu jedynie o skuteczność modlitwy, ponieważ jest powiedziane, że Pan „podźwignie” chorego17. Namaszczenie olejem przez prezbiterów, dokonane „w imię Pana”, stanowi czynność towarzyszącą modlitwie wstawienniczej. W związku z modlitwą prezbiterów za chorego, odpuszczone są mu grzechy, które popełnił. Wezwanie zaś do wzajemnej modlitwy za siebie, która ma na celu: „byście odzyskali zdrowie” należy rozumieć metaforycznie jako uzdrowienie przez Boga od tego, co przeciwstawia się krytycznemu wobec świata modelowi życia chrześcijańskiego ukazanemu w całym liście. Dlatego wyznawanie sobie nawzajem grzechów jak i modlitwa wstawiennicza ma być rozumiana jako ćwiczenie przeciwstawiające się uskarżaniu się jeden na drugiego (5,9)18.

Natomiast stwierdzenie: „Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (5,16d) tworzy swoiste podsumowanie całego fragmentu. Modlitwa prezbiterów i ogólna modlitwa wzajemna za siebie członków wspólnoty są warunkiem koniecznym efektywnej modlitwy19.Wezwanie do modlitwy wstawienniczej znajdujemy także w epilogu 1 Listu św. Jana (5,13-21). Chodzi zwłaszcza o wersy 5,14-17: „Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na  przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili. Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie; mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono. Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci”.

Autor mówi na początku o pewności wysłuchania zanoszonych na modlitwie próśb, o ile są one zgodne z wola Bożą. Wprowadza też rozróżnienie grzechów na niesprowadzające śmierci i sprowadzające śmierć. Kontekst pozwala przyjmować, że chodzi o grzeszne czyny dokonane we wspólnocie. W przypadku grzechów sprowadzających śmierć autor nie poleca, aby się modlono. W przypadku zaś grzechów niesprowadzających śmierci zachęca, aby każdy, kto „spostrzeże, że brat popełnia grzech” modlił się za niego20. Prawdziwy Cru interpretum stanowi dalsza część zdania: „a przywróci mu życie; mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci”. Czy Bóg przywróci życie temu, za którego modlił się brat i wszystkim innym, którzy znajdują się w tej samej sytuacji? Czy może modlący się brat przywróci życie temu, za którego się modlił? A może Bóg obdarzy modlącego się brata życiem dla tych, których grzechy nie sprowadzają śmierci?21W każdym razie należy stwierdzić, że modlitwa wstawiennicza za ludzi, którzy zgrzeszyli podejmowana jest nie przez którąś z Osób Boskich, lecz przez innych ludzi w ramach solidarności wewnątrz wspólnoty.

O modlitwie wstawienniczej, którą zanoszą do Boga wierni wielokrotnie jest mowa również w Dziejach Apostolskich. Piotr modli się przed wskrzeszeniem Tabity (9,40), Paweł modli się za leżącego w gorączce ojca Publiusza, namiestnika wyspy Malty (28,8), umierający Szczepan prosi Pana o wybaczenie dla swoich oprawców (7,60), Piotr i Jan modlą się za Samarytan, aby mogli otrzymać Ducha Świętego (8,15), Szymon Czarnoksiężnik prosi o modlitwę Piotra i Jana, aby nie spotkało go nic z tego, co mu zapowiedzieli (8,24), a jerozolimscy chrześcijanie modlą się „nieustannie do Boga” za uwięzionego Piotra (12,5).

Element modlitwy wstawienniczej zawiera także modlitwa jerozolimskich chrześcijan po uwolnieniu apostołów Piotra i Jana z więzienia (4,24-31): „A ci, wysłuchawszy tego, wznieśli jednomyślnie głos do Boga i mówili: «Wszechwładny Stwórco nieba i ziemi, i morza, i wszystkiego, co w nich istnieje, Ty przez Ducha Świętego powiedziałeś ustami sługi Twego Dawida: Dlaczego burzą się narody i ludy knują daremne spiski? Powstali królowie ziemi i książęta zeszli się razem przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi. Zeszli się bowiem rzeczywiście w tym mieście przeciw świętemu Słudze Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela, aby uczynić to, co ręka Twoja i myśl zamierzyły. A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa». Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże”. Bóg określony jest tutaj jako Stwórca świata i Pan historii, który przez usta Dawida zapowiedział walkę ludzi przeciw Bogu i Jego Pomazańcowi. Po wskazaniu na obecną sytuację, w której realizują się zapowiedzi Boże („zeszli się bowiem rzeczywiście… przeciw… Jezusowi… Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela) następuje prośba o interwencję Boga22. Prośba ta może być rozumiana jako modlitwa wstawiennicza za wszystkie „sługi Boże”, aby umocnione przez Boga i wsparte Jego łaską kontynuowały dzieło głoszenia dobrej nowiny o Chrystusie23.

 
Modlitwa wstawiennicza w Nowym Testamencie, Ks. A.J. Najda Studia Teologiczne, Białystok, Drohiczyn, Łomża, 29(2011)
 

 

 

Cechą miłości chrześcijańskiej jest zawsze konkretność

i wyraża się ona bardziej w dziełach niż słowach,

bardziej w dawaniu aniżeli w braniu.

(Papież Franciszek)

 

 

 

Kontakt: 694313063

                               http://stowarzyszenie-cis-ostroleka.1gl.pl/

 

 

Zapoznaj się z historią naszego miasta.... Pięknej Ostrołęki.

www.youtube.com/watch